Pin It

Spodziewasz się dziecka. Szuflady w kuchni są już zabezpieczone, by malec nie bawił się nożami i widelcami. Kontakty są zakryte, by nie włożył do nich palców. Czy wiesz jednak co może zaszkodzić dziecku, mimo że brzmi całkiem niepozornie? Zwracaj uwagę na zabawki, ubranka, farby do ścian, wózki, a nawet rośliny.

W ostatnich latach gazety pisały m. in. o akcesoriach dla lalek Barbie, które pokryte były warstwą ołowiu w niedopuszczalnym stężeniu, wózkach dla dzieci wykonanych z rakotwórczych ftalanów i bawełnianych ubrankach, które powodowały alergię i duszenie się. Trudno wyobrazić sobie, że półki sklepów z akcesoriami dla dzieci pełne są substancji groźnych dla zdrowia i życia dziecka. Aby mu nie zaszkodzić, warto uważnie robić zakupy.

Nie wszystko za 5 złotych

Na czarnej liście są produkty bazarowe, o których pochodzeniu nie wiemy zupełnie nic. Sklepy typu „wszystko za 5 złotych”, targowiska, kioski i internetowe sklepy pełne są wyrobów prosto z Chin, które nie muszą spełniać żadnych europejskich norm. Choć takie miejsca kuszą ceną i szerokim wachlarzem ubrań, kosmetyków i zabawek, niestety w pierwszych latach życia dziecka powinnyśmy unikać ich jak ognia. Poza mocno podejrzanym składem mogą być też niesolidnie wykonane, a na pewno nie chciałybyśmy, by nasz maluch bawił się rozpadającą się w rękach na drobne kawałki grzechotką, wykonaną z toksycznej substancji. Nie musimy oczywiście zamieniać się w detektywa przy każdym zabawkowym prezencie od rodziny, jednak na ulubioną i najbliższą zabawkę dla malucha lepiej wybrać taką dobrej jakości (szukaj ich tutaj). Nawet uszyty w domu miś będzie bezpieczniejszy, niż ten pochodzący z chińskiej fabryki.

Podejrzane wózki

Produkty dostępne w tradycyjnych sklepach są nieco bardziej bezpieczne, jednak i tu musimy zachować czujność. Organizacja konsumencka Pro-Test przebadała ostatnio 14 wózków dziecięcych z których… 10 otrzymało ocenę niedostateczną za obecność w nich substancji rakotwórczych uczulających. Z kolei w jednej z sieci marketów wykryto farbki wodne składające się w dużym stopniu z ołowiu. Jeśli chcemy zapobiec niebezpieczeństwu, nauczmy się szukać na opakowaniach znaku CE. Charakterystyczne oznaczenie upewnia nas, że produkt jest zgodny z unijnymi normami jakości i składu. Oznaczenia o ekologicznym pochodzeniu materiałów użytych do wyrobu produktu to dodatkowy argument „za”. Zabawki nie posiadające żadnych oznaczeń mogą być wykonane dosłownie z wszystkiego i lepiej trzymać nasze dziecko od nich z daleka. Czasem też możemy ocenić jakość produktu na pierwszy rzut oka. Wystarczy spacer po kilku straganach, by natknąć się na cuchnące tanią gumą i chemikaliami buciki lub zabawki, często w rozpadających się, wyraźnie uszkodzonych opakowaniach. Choć cena kusi a dzieci błagają o zakup, najlepiej poszukać odpowiednika, który nikomu nie zaszkodzi.

Czym malujemy?

Poza światem zabawek istnieje też sfera wystroju i wykończenia wnętrz. Nie wszyscy rodzice wiedzą, że farby do ścian mogą zawierać pełen wachlarz szkodliwych dla zdrowia i uczulających substancji chemicznych. Szczególnie należy uważać na barwniki rozcieńczane rozpuszczalnikami. Pomalowany tak pokój może długo wydzielać chemiczny zapach i szkodzić dziecku. Bezpieczniejsze są farby akrylowe, lateksowe i winylowe, ponieważ są rozcieńczane wodą. Szczególnie wymagającym rodzicom spodobają się za to farby ekologiczne, które nie zawierają lotnych związków organicznych (to one w dużej mierze odpowiadają za dziurę ozonową) i nie pachną chemicznie, dzięki czemu nadają się nawet do pokoju nawet bardzo wrażliwych dzieci.

Uwaga na rośliny

Na koniec warto również przypomnieć o roślinach ozdobnych, z których nie wszystkie są obojętne dla zdrowia dziecka. Popularna świąteczna „gwiazda betlejemska” i inne kwiaty z tej samej rodziny wydzielają sok, który po zetknięciu ze skórą lub buzią może spowodować biegunkę, wysypkę i podrażnienie nerek. Z kolei prymulka po dotknięciu może podrażnić skórę dziecka. Nie wstawiajmy też do pokoju malucha kwiatów o silnym, duszącym zapachu, takich jak pelargonie, lilie, begonie czy hiacynty. Nawet u osób dorosłych, te piękne kwiaty wywołują czasem ból głowy, nie mówiąc już o małym alergiku. Uważajmy też na rośliny, mające kolorowe owoce – dzieciom trudno powstrzymać się przed włożeniem ich sobie do buzi, co może skończyć się tragicznie. Na liście roślin, które mogą zaszkodzić jest też anturium, aukuba, bluszcz, hortensja, hoja, pokrzywowiec, oleander i fikus. O kłujących kaktusach nie trzeba chyba pisać.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ