Pin It

Dieta, która wpływa pozytywnie na całe życie i samopoczucie, sprzyjając jednocześnie zdrowiu i utracie wagi? Podobno tak działa makrobiotyka. Warto wypróbować, szczególnie będąc młodą mamą – wtedy jakość pokarmu liczy się podwójnie.

Makrobiotyka opiera się na logicznym założeniu – wszystko, co jemy, wpływa na nasze życie i samopoczucie. Liczy się więc nie tylko ilość i jakość potraw, ale też to, w jakiej proporcji spożywamy poszczególne składniki, jak dużej obróbce zostały poddane, skąd pochodzą, w jakiej porze roku zostały zebrane i… kto je przyrządził.

Według radykalnych wyznawców tego stylu życia jedzenie przyrządzone przez rodzinę lub znajomych ma większą wartość, niż to pochodzące z nieznanego źródła.

Zgodne z logiką

Wbrew pozorom to ma sens. W końcu powszechnie wiadomo, że najbardziej przetworzona żywność (zupki chińskie, chipsy, gotowe dania) jest też najmniej zdrowa i że nic nie zastąpi domowej kuchni. Wiadomo również, że spożywanie dużych ilości czerwonego mięsa i cukru wzmaga agresję i niepokój ( widać to choćby po dziecku, które właśnie zjadło słodki baton i rozsadza je energia) a nadużywanie produktów mącznych rozleniwia. Produkty pełnoziarniste działają odwrotnie – dają dużo energii, która utrzymuje się na długo. Z kolei owoce i warzywa to dodająca wigoru esencja zdrowia, dzięki zawartym w nich witaminom i składnikom mineralnym. Mniej więcej na tym polega w ogólnym zarysie makrobiotyka. Szczegółowe wskazania są już bardziej skomplikowane.

Jing i Jang

Makrobiotyka wywodzi się z Japonii i Chin i to tam należy szukać rodowodu jej zasad. Wszystko, co spożywamy, ma być w równowadze pomiędzy produktami jing (zimne) i jang (gorące). Za zimne uchodzą np. produkty mleczne i słodycze, a za ciepłe – ostre przyprawy czy czerwone mięso. Najbardziej neutralne są zboża, takie jak ryż czy pszenica, na których w większości (50 – 60 %)  powinna opierać się dieta. 20 – 25 % codziennej diety powinno mieć formę warzyw i owoców a kolejne 5 – 10 % warzyw strączkowych. Ten sposób żywienia nie wyklucza spożywania mięsa, ale radzi, by spożywać je w ograniczonych ilościach, bo (poza niektórymi gatunkami ryb)  jest ono zwykle bardzo „zimne” lub „gorące”.

Obiad jak lekarstwo

Choć wszystko to na pozór wydaje się bardzo skomplikowane, warto przekonać się do wskazań takiej diety. O ile oczywiście dysponujemy czasem, by przygotowywać tak złożone posiłki. Największymi plusami diety makrobiotycznej ma być fakt, że działa jak lekarstwo i odpowiada na wszystkie potrzeby naszego organizmu. Zimą ogrzewa go od wewnątrz za sprawą ciepłych zup z warzyw korzennych i potraw z dodatkiem rozgrzewającego imbiru; latem chłodzi za sprawą zielonych warzyw i świeżych, sezonowych owoców. Dzięki temu mamy lepiej funkcjonować: łatwiej zasypiać i wstawać, być bardziej pogodni, najedzeni i szczupli. Taka dieta jest polecana dla całej rodziny a szczególnie dzieci, które źle znoszą zbyt słodkie i ostre produkty czy nadmiar mięsa i mąki, których należy wystrzegać się w diecie makrobiotycznej.


Jeśli lubisz warzywa i cenisz zdrowe, a jednocześnie szybkie rozwiązania w kuchni, zajrzyj TUTAJ.

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ