Pin It

Wraz z decyzją o założeniu rodziny, ślubie czy ciąży  – wiele par staje przed tym samym wyzwaniem: remont kupionego czy odziedziczonego mieszkania tak, by wyglądało idealnie i przez lata było wygodne dla rodziców i powiększającej się liczby dzieci.

Blogerka Bern Mornley z portalu Mamamia.com.au to mama trójki dzieci, która ma remont mieszkania już za sobą. W jednym z artykułów radzi, jak nie oszaleć, nie rozwieźć się i uniknąć rozczarowań podczas planowania remontu. Początek jest zwykle w każdym przypadku taki sam: z uwagi na dziecko przydałoby się gniazdko większe niż kawalerka –  rodzice wyprowadzają się więc do większego, w którym planują remont. Lub, jeśli nie mogą się wyprowadzić, przeprowadzają remont dotychczasowych czterech kątów, by były one bardziej przyjazne najmłodszym.


Urządzasz pokój dla dziecka? TUTAJ znajdziesz pojedyncze łóżka, czy przewijaki oraz całe komplety mebli.


Bez pośpiechu

Pierwsza rada Bern Mornley: jeśli kupujesz mieszkanie czy dom, poświęć na to maksimum czasu. Dodatkowe dwa tygodnie na szukanie odpowiedniego mieszkania mogą wydawać się wiecznością, ale działanie w pośpiechu może oznaczać, że w przyszłości trzeba będzie poświęcić całe miesiące lub lata na remont mieszkania, którego nie obejrzeliśmy dokładnie przed kupnem. „Byliśmy tuż po narodzinach dziecka i dom oślepił nas swoimi pomarańczowymi, futrzanymi dywanami, zgrabnymi szafeczkami i bliskością wody” – pisze o pierwszym zauroczeniu blogerka. „A mówiąc szczerze, na rynku mieszkań było drogo, a my spanikowaliśmy, bo mieszkaliśmy u moich krewnych z trójką dzieci, w tym z noworodkiem” –  tłumaczy. Szybko okazało się,  że w nowym gniazdku od koloru dywanów co rano można dostać bólu głowy, w szafkach na nic nie ma miejsca, a piwnica jest regularnie zalewana, co rozciągnęło remont na lata.

Zgadzacie się we wszystkim?

Druga rada: „O ile nie jesteście niemożliwie zgodni w każdej kwestii, możesz spodziewać się przynajmniej jednej rozmowy, podczas której polecisz swojemu partnerowi wsadzić sobie któreś z narzędzi przydatnych podczas remontu gdzieś. Mogę na to dać gwarancję.” Łatwo w teorii zgodzić się na błękitne ściany i drewniane drzwi, trudniej być zgodnym w gąszczu stu odcieni błękitu, czterdziestu marek i kilkuset drewnianych drzwi w cenach od pięćdziesięciu złotych, do pięćdziesięciu tysięcy. Ty możesz oszczędzić na wszystkim, byle tylko mieć dużą i ładną wannę, partner chce kupić najtańszą armaturę do łazienki, ale nigdy nie zgodzi się na oszczędność w kwestii okien i wybierze te robione na zamówienie.

Zawsze za mało

Takie „gustowne” przepychanki doprowadzą nas do trzeciej porady: „Pożycz więcej pieniędzy, niż myślisz że będzie ci potrzebne. Naprawdę. Jeśli myślisz, że wszystko zamknie się w pewnej kwocie, podwój ją. W naszym domu mieliśmy wiele ambitnych planów na remont. Później przejrzeliśmy cenniki. I choć mieliśmy szczęście, bo wiele rzeczy i tak zrobiliśmy sami, pełny koszt remontu nas powalił”. Brak rozeznania przed remontem sprawia, że wiele planów trzeba będzie porzucić lub zmodyfikować naprędce. I tak, zamiast wymarzonej wanny wylądujemy z prysznicem, co będzie dawało się we znaki każdego dnia przez kolejne lata.

Miejsce dla każdego

Czwarte zalecenie dotyczy miejsca, jakie będzie potrzebne rosnącej rodzinie: „Nigdy, nigdy przenigdy, nie kupuj domu czy mieszkania z jedną toaletą. Nie obchodzi mnie, ile masz dzieci – jedna toaleta to zawsze za mało. Jedna toaleta, piątka ludzi – policz sama. Nie było dnia, żebym nie czekała w kolejce” – radzi blogerka. Jeśli już mamy poświęcić na kupno domu małą fortunę, myślmy długofalowo. Dwa pokoje i jedna łazienka sprawdzą się przez najbliższe pięć lat; a co jeśli jednak później urodzi się drugie dziecko i pod jednym dachem będziemy mieć pierwszoklasistę i niemowlę? Ktoś będzie musiał mieszkać w pokoju rodziców. Warto sprawdzać, gdzie w domu przebiegają ściany nośne, których nie można wyburzać, a także gdzie można bez przeszkód postawić tanią i lekką ścianę z gipsu. Gdy po latach okaże się, że dwupokojowego mieszkania po prostu nie da się przerobić na trzy pokoje, będziemy pluć sobie w brodę, że nie sprawdziliśmy tego na początku.


W TYM sklepie znajdziesz wszystko czego potrzebujesz do domu – zarówno meble, jak i dekoracje oraz akcesoria do kuchni, czy łazienki.

 


 Życie w greckim pałacu

Nieprzemyślane decyzje to też zabójca małżeńskiej zgody, o czym Bern wspomina w kolejnym zaleceniu: „Przyzwyczaj się do chodzenia spać wściekła na partnera. Podam przykład – wspólnie zadecydowaliśmy o jasnym kolorze dachu i ścian domu. Na próbkach wszystko świetnie do siebie pasowało. W dniu, w którym oboje przyjechaliśmy z pracy w tym samym czasie i zobaczyliśmy, że mieszkamy w białym, greckim pałacu z oślepiająco białym dachem, oboje byliśmy na siebie nawzajem wściekli. Mówiąc szczerze, głównie przez rachunek, który, wraz z montażem i transportem, wynosił dwukrotność tego, na co nas było stać”. Dobrze jest podzielić zadania tak, by każdy wiedział, za co odpowiada, a także dojść do pełnego kompromisu tam, gdzie decyzje podejmowane są wspólnie. Nie ma nic gorszego dla małżeńskiej zgody, niż przywiezienie ze sklepu zbyt dużych szaf, które nie zmieszczą się w pokoju, bo każdy myślał, że to drugie sprawdziło dokładne wymiary.

Nie jesteś tynkarzem

Jednym ze sposobów na zapanowanie nad technicznymi szczegółami jest zatrudnienie fachowców. O tym wspomina kolejna rada: „Nie próbuj robić wszystkiego sama. Nie, nie jesteś tynkarzem, okej? Nie wiesz też, jak samodzielnie postawić ogrodzenie. Albo zainstalować piecyk lub, na przykład, zrobić przeszczep nerki. Zostaw to fachowcom.” Oczywiście panowie często świetnie się sprawdzają w przypadku remontu, a i kobiety potrafią pomalować ścianę czy zamocować lustro. Jednak w obliczu wszystkich niesnasek, jakie mogą wyniknąć z długotrwałego remontu, często lepiej jest zapłacić fachowcowi, niż samodzielnie zamontować kaloryfer, który później nie będzie grzał w długie, zimowe wieczory. A propos fachowców…

Niegotowe na wszystko

To właśnie ekspertom poświęcona jest ostatnia rada Bern Mornley: „Zapomnij o fantazji z przystojnym dostawcą lub hydraulikiem. Nie będzie żadnej sceny z „Gotowych na wszystko”, w której boski Latynos rzuci cię na stos świeżo kupionych desek. W rzeczywistości będzie to stary grubas, który przyjdzie za wcześnie lub nie przyjdzie wcale”. Powodzenia w remoncie!

 

Jeśli uważasz ten artykuł za przydatny, podziel się nim z innymi.
Pin It
Pozostań też z nami w kontakcie:
- Polub nasz fanpage na Facebooku, a będziesz na bieżąco z najnowszymi artykułami i ciekawostkami ze świata parentingu
- Śledź nas na Instagramie. Znajdziesz tam ciekawe akcesoria dla dzieci, wartościowe książki i relacje z miejsc, w których bywamy :)
- Zapisz się do naszego newslettera. Jako pierwsza/pierwszy otrzymasz dostęp do najnowszych artykułów, konkursów i różnorodnych bonusów.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ